Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
3. Uzumaki Naruto
Szybkim krokiem opuściłam budynek, odwróciłam się spoglądając na pomniki czterech Hokage i bez zaskoczenia ujrzałam pomalowane twarze, i wiszącego jeszcze nad wizerunkiem Czwartego, blond chłopca trzymającego w jednej ręce pędzel, a w drugiej kilka wiader farb różnych kolorów. Długo się nie zastanawiając wskoczyłam na najbliższy budynek i w ten sposób stanęłam za plecami jednego z Sensei, który wydzierał się na chłopaka.
- Iruka-kun nie warto marnować gardła, on i tak nie posłucha -powiedziałam, a na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech.- W końcu to Uzumaki Naruto.
- Och, Suzuno-chan -zakłopotał się, (już od jakiegoś czasu podkochiwał się we mnie XD).- Wiem że to nie poskutkuje, ale coś chyba muszę robić zanim przybędzie pomoc.
Pomoc? On potrzebuje pomocy do złapania jednego ośmioletniego chłopca. Jeden skok i już znajdowałam się na ścianie rzeźby i za pomocą chakry wbiegłam, aż do twarzy Czwartego, z niezadowoleniem zauważyłam, iż Iruka robi to samo. Dobiegłam do Naruto, który nie zauważył tego, że stoję tuż pod nim.
- Co ty robisz?
Zapytał mnie Iruka zanim zdąrzyłam go uciszyć. Naruto zaskoczony zleciał z huśtawki, dzięki której malował pomnik. Na moje nieszczęście zleciał prosto na Irukę, który pod ciężarem chłopaka odpadł od ściany i zaczął lecieć w dół. I ja szybko zwolniłam chakrę sięgając po żyłkę i kunai, przywiązałam jedno do drugiego i rzuciłam w stronę huśtawki o którą się zaplątał. Chwilę później wraz z oboma panami znajdowałam się na dachu tego samego budynku.
- To było ekstra Suzuno-neechan!
Zawołał z entuzjazmem blondyn. Pokręciłam głową patrząc z góry na zdyszanego Irukę.
- To nie było ekstra -powiedziałam- Wiesz Naruto, że mogłeś skończyć jako naleśnik.
- Wolę ramen! - zawołał, stając na nogach i uciekając zanim Umino zdołał się podnieść.
Zaśmiałam się patrząc na niezdarne ruchy, wyćwiczonego w pogoni sensei'a.
- Jak będziesz się tak grzebać, to Uzumaki zdąży przebiec całą wioskę do o koła dziesięć razy.
- To wcale nie jest śmieszne -powiedział prawie się przewracając.
- Iruka-kun, kręci Ci się w głowie? -zapytałam go w ostatniej chwili ratując go przed upadkiem.
Teraz Umino leżał na mojej piersi "^_^". Przyłożyłam dwa palce de jego skroni lekko ją przecierając w tym samym czasie wypuszczając z nich chakrę, która natychmiast uspokoiła jego wirujące myśli.
- Już lepiej? -zapytałam ciągle masując.
- T... tak dzięki -wyjąkał.
Zanim zdołał się podnieść, stanął przed nami Itachi z dziwnym błyskiem w oczach. Pomogłam wstać Iruce i gdy ten się oddalił spojrzałam pytająco na Uchihę. Nic nie odpowiedział więc zapytałam:
- O co ci chodzi?
- O nic -mruknął.
Spojrzałam na niego z szeroko otwartymi oczami, szybko łapiąc o co się obraził.
- Chyba nie jesteś zazdrosny? -zapytałam stając mu na drodze i patrząc prosto w oczy.
- Nie, nie jestem -odparł jednocześnie odwracając wzrok.
Nie wiem co mnie do tego podkusiło, ale zrobiłam to, cmoknęłam go w policzek. Itachi natychmiast spojrzał mi w oczy, zdziwiony i zainteresowany jednocześnie. Powoli przybliżył do mnie twarz, ja nic nie mówiąc zamknęłam oczy, chwilę później staliśmy złączeni w delikatnym pocałunku, który powoli stawał się coraz bardziej namiętny (jeszcze trochę to zacznę tu erotyki pisać XD).
- Suzuno-nechan!
"^_^" I cała romantyczna chwila prysnęła. Szybko oderwaliśmy się od siebie, stając w odległości metra, tyłem do siebie, tak że to ja stałam przodem do nadbiegającego blondyna.
- Naruto, coś się stało? -zapytałam ukrywając złość na niego.
- Nie, ja tylko... -zaczął- Trzeci powiedział, że udajesz się na długa misję, dlatego ja...
Przez chwilę przypominał mi Irukę, który próbował mi powiedzieć, że mnie lubi.
- Chciałem ci to dać.
Chwycił moją prawą rękę kładąc coś na nią. Był to mały kamień, lecz gdy przyjrzałam mu się dokładniej, rozpoznałam w nim diament, który chłopak z pewnością znalazł w leżącej niedaleko kopalni.
- Och, Naruto jest przepiękny -szepnęłam.
- To na szczęście -oznajmił słodko się uśmiechając.
- Dziękuję -powtórzyłam i cmoknęłam go w czoło.
Jeszcze raz spojrzałam na diament, ułożyłam technikę zamykając go w pięści i gdy ją otworzyłam na mojej dłoni leżał pierścionek.
- Wow, niezła sztuczka nauczysz mnie jej? -zapytał mnie chłopak.
- Jasne, jak tylko wrócę.
Po tych słowach znowu gdzieś pobiegł z szerokim uśmiechem na twarzy.
_____________________
Coś mi się zdaje, że nie trafiłam w weekend ;) No cóż takie są uroki świąt. Wesołych i Bang Bang Nowego Roku
Suzuno 28/12/2009 21:28:38 [Powrót] Komentuj