Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
4. Pożegnanie i wpadka Itachi'ego

4. Pożegnanie i wpadka Itachi'ego

Nie lubię opuszczać rodziny, lecz co ja mogę zrobić skoro uwielbiam podróże i niebezpieczeństwa. Oprócz tego lubię podróżować z NIM, wtedy czuję się silniejsza.
Siedzę w pokoju pakując do małego plecaka najbardziej potrzebne rzeczy.
Zbliża się wieczór, jestem już spakowana, ubieram strój ANBU. Czarne spodnie, tegoż samego koloru bluzkę bez rękawów, oraz rękawiczki sięgające za łokieć, na to zakładam szarą kamizelkę i ochraniacze. Przez ramię przewieszam moją ulubioną broń Katanę. Ostatnia rzeczą jest biała maska z czerwonymi pręgami po bokach przypominającymi kocie wąsy.
Jestem gotowa, wychodzę. Itachi czeka na mnie przed domem, razem ruszamy w stronę bramy oddzielającej wioskę Ukrytego Liścia od reszty świata. Jesteśmy przekonani, że opuścimy Konohę niezauważeni, grubo się myliliśmy.
Dotarliśmy do bramy, mieliśmy ją już przekroczyć, gdy nagle.
- Poczekajcie.
Szept dotarł do nas i gdy tylko rozpoznaliśmy głosy szybko się odwróciliśmy. Przed nami stała dwójka najmłodszych członków klanu Uchiha.
- Sakura, Sasuke co wy tu robicie? Powinniście być w domu. -szepnęłam zdejmując maskę i podchodząc do nich.
- Chcieliśmy się pożegnać -powiedział odważnie Sasuke podchodząc do brata.
Dziewczynka nieśmiało przytaknęła. Nie płakała, wiedziałam że powstrzymuje się, aby nie okazać żadnych uczuć przed Sasuke, który nie wiedział o tym, iż jesteśmy siostrami. Odciągnęłam ośmiolatkę na bok.
- Chciałaś wyruszyć bez pożegnania -szepnęła.
- Och, Sakura.
Przyklękłam, wtedy dziewczynka rzuciła mi się na szyję.
- Obiecaj, że wrócisz -poprosiła.
Przez chwilę nic nie mówiłam, potem odsunęłam ją na długość ramion i sięgnęłam po srebrny naszyjnik z przywieszką w kształcie symbolu rodu Hyuuga.
- Nie mogę tego wziąć -jęknęła, gdy zawiesiłam jej go na szyi- ten wisior możesz nosić tylko ty, czyli najstarsza córka.
Spojrzałam jej w oczy.
- Nie daję ci tego, to moja obietnica -szepnęłam- wrócę po to i znowu będę tą starszą.
Sakura kiwnęła ze zrozumieniem głową, a po jej policzkach popłynęły łzy, otarłam je i powiedziałam:
- Pilnuj Naruto i nie wydaj się przed nikim, bo zawalisz naszą wspólną misję.
Cmoknęłam ją w czoło, obok nas stanął Itachi, mrugnął do Sakury i zwrócił się do mnie:
- Gotowa? -kiwnęłam na "tak"- To ruszajmy.
Podeszłam do Sasuke, bez słowa go przytulając, chłopiec lekko się zarumienił, lecz gdy dołączyła do niego Sakura, opanował się i razem zawołali:
- Do zobaczenia Suzuno-chan.
Potem oboje wykrzyknęli pożegnanie dla Itachi'ego, chłopiec "Sayonara nii-san", natomiast dziewczynka "Sayo Itachi-san". W ten sposób się rozstaliśmy. Ostatni raz spojrzałam za siebie.
- Nie martw się niedługo wrócimy -pocieszał mnie Itachi.
Założyłam maskę i spojrzałam w niebo.
- Nasz wczesny powrót zależy od tego, jak powiedzie się misja wykraczająca poza rangę, Shinobi z wioski Ukrytego Liścia.

* * *

Noc powoli zmienia się w dzień, pojawiają się pierwsze promienie słońca, lekki wiatr rozwiewa mi włosy, czuję na sobie spojrzenie towarzyszącego mi chłopaka, oprócz niego wyczuwam jeszcze kogoś.
Odkąd wyruszyliśmy staraliśmy się trzymać na wysokości koron drzew, dlatego zdziwiło Itachi'ego, gdy nagle zeskoczyłam na ziemię.
- Coś się stało? -zapytał, lądując parę metrów dalej.
- Nic. Musimy odpocząć.
Po tych słowach spojrzał na mnie, ze zrozumieniem. Moja twarz skierowana była w przeciwną stronę do intruza. Zawsze tak robiliśmy, dla nas to znak "on stoi za mną".
Oparłam się o drzewo, ułożyłam pieczęć Kage Bunshin no Jutsu, mój klon stał w miejscu z którego szpieg nie mógł go zobaczyć. Powoli wycofał się do lasu i przebiegł dookoła polanę, mój towarzysz zrobił to samo (porozumiewamy się bez słów TT_TT jakie to wspaniałe). Usłyszeliśmy pyknięcie pokonanego klona, oraz płytki głuchy dźwięk oznajmiający, iż szpieg przegrał. Chwilę później zza drzew wyszedł mój klon dźwigający na plecach nieprzytomne ciało rudego chłopca.
- Itachi-chan, widzisz to co ja? -zapytałam podchodząc do klona, który natychmiast zniknął.
Obróciłam chłopca, a na mojej twarzy zakwitł wredny uśmieszek. Zdjęłam maskę i za pomocą techniki medik-ninja przywróciłam mu przytomność.
- Witaj dawno się nie widzieliśmy -powiedziałam, w moim głosie zabrzmiała nutka ironii.
Chłopak natychmiast poderwał się na równe nogi, wyciągając z kabury kunai i rzucając nim we mnie. Nie ruszyłam się z miejsca, ostrze przecięło mi prawe ramię. Itachi przyłożył mu sztylet do gardła.
- Jeszcze jeden taki numer, a do domu zabiorą cię w worku (do kostnicy +++ XD) -warknął.
W chwilę potem biegłam już przez las w przeciwnym kierunku do naszej misji, czyli z powrotem do Konohagakura. Wyczułam pościg wysłany za rudym chłopcem i postanowiłam sprowadzić ich do celu, abyśmy wraz z Itachim mogli wyruszyć w dalszą drogę do Kitsunegakure. Szybko stanęłam przed jednym ze ścigających chłopaka Jouninów.
Iruka Umimo, na swój zwyczajny strój założył zieloną kamizelkę z symbolem Jounina, a pod długim rękawem na prawym ramieniu, widnieje symbol ukończonego już przez niego działania w ANBU.
- Sakura-chan -zaczął.
Przerwałam mu ruchem ręki.
- Gonicie rudego chłopca, który jest szpiegiem z Kitsunegakure.
- Tak skąd wiesz? -zapytał lekko zaskoczony.
- Choć za mną.
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam w stronę polany na której zostawiłam dwóch panów. Dotarliśmy na miejsce i zastaliśmy istne pobojowisko, wszędzie leżały shurikeny i kunaie. Natomiast na dwóch przeciwnych końcach polany stało dwóch....
- Itachi do cholery przecież to tylko dzieciak.
Teraz na polanie stało dwóch Uchiha Itachi'ch. Przyglądałam się obojgu. "Cholera co teraz?" pomyślałam. Nagle do głowy wpadła mi pewna myśl. Ułożyłam kilka pieczęci i szepnęłam:
- Katon Uchiha (dosłownie "Ogień Uchiha").
Moja chakra zapłonęła czerwonym kolorem i to samo stało się z chakrą chłopaka po mojej lewej. Tylko klan Uchiha mógł zobaczyć zmienioną chakrę.
"Itachi nie ruszaj się", przesłałam mu mentalną wiadomość. Stanęłam na środku polany pomiędzy jednym, a drugim. Wyciągnęłam dwa shurikeny i zręcznie cisnęłam w obu. Gwiazdki leciały z ogromną prędkością. Jedna minęła chłopaka po lewej stronie, a druga, gdyby nie fakt, że chłopak odskoczył chcąc uniknąć ciosu, trafiłaby do celu. Jednak przeciwnik nie zauważył cieniutkiej żyłki, dzięki której za pomocą chakry sterowałam broń. Shuriken zawrócił i trafił uciekiniera w plecy, co spowodowało, iż ten odzyskał swój prawdziwy wygląd.
- Nie trzeba było mnie drażnić -mruknęłam pod nosem, ciągnąc za żyłkę, która natychmiast zwinęła się pod moja rękawiczkę.
Rudowłosy był przytomny, jednak nie uciekał.
- Dlaczego tu jeszcze jesteś? -zapytałam.- Masz wystarczająco siły żeby zwiać.
- I tak byś mnie złapała, a gdy w końcu wyjedziesz znowu ucieknę -odpowiedział pewny siebie.
- To się dopiero okaże -szepnęłam.
Nagle obok mnie stanął srebrzysto włosy ninja, z zakrytą twarzą i jednym okiem. Niewielu wiedziało, że mężczyzna pod opaską wioski kryje sharingan. Kiedy ja się urodziłam ten facet miał 9 lat i zakrywał tylko swoją twarz, oko stracił podczas walki, życie uratował mu, przyjaciel i rywal z drużyny, Obito Uchiha. To właśnie jego sharingan ukrywał pod opaską.
- Kakashi Hatake jak zwykle spóźniony -powiedziałam spokojnie- Co Cię zatrzymało, psy, staruszka, czy droga życia?
- Nie tym razem- powiedział, a w jego oku XD dostrzegłam powagę.
- Racja nie czas na żarty -szybko zaraziłam się tą powagą (No nie! Autorka).- Jeśli ten chłopak znowu ucieknie nasza misja będzie pod wielkim znakiem zapytania.
Kakashi skinął głową, a ja dodałam z wrednym uśmieszkiem na twarzy.
- A może zabijmy go i powiedzmy, że to w obronie własnej?
Chłopak zrobił wielkie z przerażenia oczy, zaczął się trząść i dostał gęsiej skórki.
- Co zimno ci? -zapytał chłodno czarno włosy.
Spowodowało to, iż dzieciak podskoczył i o mało nie zemdlał, widząc, że Itachi sięga po Katanę.
- Dawno niczego nie ciąłem, boję się, że stępiała -szepnął tak, aby rudzielec go usłyszał.
To przeważyło szalę, dzieciak stracił przytomność.
- Hm -mruknęłam- To było łatwe, jestem pewna, iż przytomność odzyska dopiero w izolatce.
Założyłam maskę, skinęłam na pożegnanie i ruszyłam w dalszą drogę, a wraz ze mną Itachi.

Suzuno 6/04/2010 23:24:12 [Powrót] Komentuj





Strona Główna

Uchiha Klan


*Ksiega Gości*
*Dodaj do Księgi



*Dodaj do Ulubionych*

2010
Kwiecień
2009
Grudzień


>2000<

ContaC:


Zgubieni:



Inne:


powered by: blog4u.pl Namęczyła się przy html'u POZIOMA